ROZDZIAŁ DRUGI
...Nie mogłam spać w nocy, ponieważ myślałam o tym, czy wybaczyć Francesce to, że zabrała mi Thomasa. Ale właściwie ona nie zabrała mi go, tylko po prostu on mnie już nie kocha. Leżałam na łóżku i myślałam. Był już poranek. Nie zjadłam śniadania tylko szybko pobiegłam do studia. Tam wpadłam na Leona
- Gdzie Ci się tak śpieszy? - zapytał Leon
- Muszę porozmawiać z Thomasem - odpowiedziałam
- Słyszałem,że się rozstaliście?
- Tak, to prawda...
- Bo wiesz, ja nadal coś do Ciebie czuję
- Leon, najpierw chcesz się ze mną rozstać, a kiedy ja wreszcie ułożę sobie życie z Thomasem ty znowu wkraczasz. Pewnie tylko czekałeś aż Thomas ze mną zerwie albo ja z nim. Pewnie ty go czymś zaszantażowałeś żeby ze mną zerwał!
- Co?! Chyba jesteś za bardzo zapatrzona w siebie, powoli upodabniasz się do Ludmiły
- Dobra skończmy tą rozmowę
Poszłam poszukać Thomasa, ale nie spodziewałam się tego co zobaczę: Francesca obściskiwała się z nim! Nie spodziewałam się tego po niej, że jeden dzień po zerwaniu moim i Thomasa ona będzie robiła takie rzeczy!
Zza progu wyszła Ludmiła:
- I co pokrace nie układa się w życiu?
- Ludmiła po pierwsze nie wyzywaj mnie od pokrak, a po drugie to nie twoje sprawy co się dzieje w moim życiu, ok?
- Ja tylko stwierdzam fakty. Widzisz znudziłaś mu się. Każdemu znudziła się ta twoja słodka niewinność. Ludmi odchodzi! - pstryknęła palcem i odeszła jak to ona
Postanowiłam, że nie będę psuła tego związku ani mojej przyjaźni. Trudno się mówi, może Thomas to nie ten jedyny, a widać, że Francesca jest szczęśliwa.
Poszłam na lekcje Pabla
- Moi drodzy postanowiłem, że zaśpiewamy piosenkę dla domu dziecka w Bueno Saires- poinformował nas Pablo
- Ale jaką? - zapytała Camila
- Chciałbym żeby zaśpiewał ją każdy z Was- odpowiedział Pablo
- Może "Ven y Canta" - zaproponowałam
Wszyscy się zgodzili.
Po lekcji odważyłam się porozmawiać z Francescą i Thomasem
- Słuchajcie, mam nadzieję, że stworzycie udaną parę tylko mam do was jedną prośbę...
- Jaką? - zapytał Thomas
- Chcę abyśmy byli nadal przyjaciółmi
- No jasne - odpowiedziała Francesca
Byłam trochę zła na siebie, że tak potraktowałam Leona. On miał rację. W tamtym momencie zachowywałam się jak Ludmiła oskarżając go o to. Tak więc poszłąm go przeprosić.
- Leon. Przepraszam, że oskarżyłam Cię o to czego nie zrobiłeś
- Ok nic się nie stało
Poszłam do domu. Tam usłyszałam jak tata kłóci się z Jade. Chodziło o to, że ta wredna małpa chciała przemeblować dom, a mój tata bronił mnie mówiąc, że ten dom to bardzo ważna pamiątka po Marii. Kiedy weszłam ucichli i tylko tata powiedział:" Nie i koniec". Poszedł do swojego gabinetu, a Jade wrednie na mnie spojrzała i powiedziała: " Ty dziewucho jedna!", poszła do pokoju i był spokój. Ja także poszłam do swojego. Zaczęłam oglądać zdjęcia mojej mamy. Łza poleciała i z oczu: " Czemu nie ma jej teraz przy mnie..."
Całą resztę dnia śpiewałam piosenki mamy.
Wieczorem nie mogłam zasnąć, myślałam cały czas o Thomasie. Za prawdę powiedziłąm mu i Francesce, że nie przeszkadza mi związek, ale tak na prawdę bolało mnie to...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz