Rozdział pierwszy
Obudziłam się dzisiaj o szóstej. Miałam okropny sen o tym, że Thomas ze mną zerwał. Nie zasnęłam później. Na śniadanie zeszłam o ósmej. Jade chwaliła się jaka ona piękna i, że mój tata ma wielkie szczęście, bo ona jest w tym domu. Aż mnie mdli... Poszłam do studia.
Tam spotkałam Francesce. Opowiedziałam jej o moim snu. Zaczęłyśmy się śmiać na całe studio. Przyszedł Thomas i powiedział, że musimy porozmawiać. Tak więc opuściłam Fran i poszłam za nim
- Violetta, nie wiem jak ci to powiedzieć... - powiedział z zakłopotaniem Thomas
- O co chodzi? - zapytałam
- Przepraszam, ale musimy się rozstać
- Co? Ale dlaczego?!
- Zakochałem się...
- W kim?
- W Ludmile
- Że co?! - nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam- ale jak to możliwe, przecież ona jest wredna!
- Ona uświadomiła mi to, że ty dalej kochasz Leona, ja głupi nie widziałem tego.
- Ja go już nie kocham!
- Widzę jak się na niego patrzysz!
- Nie, proszę...
- Możemy zostać przyjaciółmi? - zapytał Thomas
Tak... - z niechęcią odpowiedziałam
Poszłam się wypłakać Fran
-Nie mogę w to uwierzyć, ale muszę Ci coś powiedzieć... - powiedziła Francesca
- Co?
- Bo Thomas nie zostawił Cię dla Ludmiły tylko dla mnie
Nie mogłam w to uwierzyć uciekłam do domu. Tata zauważył, że płaczę i zapytał:
- Co się stało?
Nie mogłam mu powiedzieć prawdy bo zabronił mi spotykać się z Thomasem
- Nic tylko wywróciłam się i... coś mi strzykło mi w plecach, teraz mnie strasznie boli
- Może pójdziemy z tym do lekarza
- Nie to minie...
- Ok ja będziesz czegoś potrzebować to zawołaj Olgę, ja jadę na spotkanie a ty się lepiej połóż, ok?
- Dobrze
Wiedziałam, że robię źle okłamując ponownie tatę, ale musiałam.
Resztę dnia siedziałam zamknięta w pokoju i płakałam. Nie miałam się kumu wyżalić. Moja najlepsza przyjaciółka odebrała mi chłopaka.
Jednak Thomas miał trochę racji. Cały czas myślałam o Leonie... On też był taki chorobliwie zazdrosny...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz